Aby obejrzeć hasło wybierz literę alfabetu lub wpisz wyszukiwaną frazę w pole wyszukiwania.


Masz uwagi? Brakuje jakiegoś hasła? - napisz!

To warto wiedzieć
2010-02-08 - Haiti umiera w gruzach (2)

     12 stycznia w ciągu minuty od wstrząsu kurz uniósł się nad miastem jak koc i zasłonił światło - tak mówią ci, którzy przeżyli to trzęsienie ziemi. 
     Od 12 stycznia miliony ludzi nadal bez wody, jedzenia i kontaktu ze sobą. Czekają na pomoc. Haitańskie władze poinformowały, że kataklizm pochłonął co najmniej 200 tys. ludzi, a ponad 300 tys. zostało rannych. Setki tysięcy kolejnych zostało bez dachu nad głową. Eksperci Banku Centralnego oceniali, że straty materialne mogą sięgnąć miliarda dolarów.
     Haiti nie ma swoich służb ratowniczych. Po kilkunastu dniach pojawiły się ekipy z innych państw. Jako pierwsze dotarły ekipy z USA i Islandii.
     Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama ogłosił, że na Haiti przeprowadzona zostanie "jedna z największych akcji pomocowych w najnowszej historii". Świat jest z wami - podkreślał. Na Haiti przerzucono drogą morską i lotniczą tysiące amerykańskich żołnierzy i cywilnych ratowników z całego świata.
     W Port-au-Prince lądowały samoloty z ekipami ratowniczymi z Chin, Francji, Hiszpanii i USA z tonami żywości, wody, lekarstw i innych zapasów. Także z polską ekipą ratowniczą.
     Na ulicach przez wiele dni leżały ciała zabitych, często przykryte tylko kawałkami materiałów. - Nie ma skrzyżowania, nie ma budynku, przy którym ktoś nie płakałby nad śmiercią bliskiej osoby - mówił młody Haitańczyk. Płacze dochodziły też spod gruzów. Pomoc, nawet gdyby się znalazła, nie mogła dotrzeć do wielu takich miejsc. Ulice były zatarasowane zwałami gruzu i wrakami samochodów. - Wszystkie drogi zostały zablokowane. Ludzie krzyczeli "Jezus, Jezus" i biegali we wszystkich kierunkach - to relacja Ian Rogers z haitańskiego oddziału "Save the Children".


Relacja Marcina Wrony z Haiti/TVN
     Jest ze mną dwoje dzieci - prosiła kobieta spod cegieł, które przed trzęsieniem tworzyły przedszkole. Jej tragedię opisywał wysłannik agencji Reutera, który znalazł się w tłumie przed zniszczonym przez trzęsienie ziemi budynkiem w centrum miasta. Takich obrazów na ulicach Port-au-Prince są tysiące.
     Wyłoniły się z chmury kurzu, dymu i popiołu, która według świadków zasłaniała słońce nad dwumilionową stolicą Haiti przez 20 minut. O 16:53 wszystko jeszcze stało. - Minutę później nie było już nic - relacjonował jeden z mieszkańców. Główny wstrząs o sile 7,3 w skali Richtera rzeczywiście trwał tylko minutę. Wystarczyło by zamienić stolicę Haiti, najbiedniejszego kraju Ameryki Łacińskiej, w epicentrum chaosu.
     Ten jeden wielki chaos widać już z powietrza. Krążąc nad miastem z przerażeniem obserwowaliśmy to, co dzieje się na dole - mówił po wylądowaniu w Port-au-Prince reporter "Faktów" Marcin Wrona.
 
Polska Akcja Humanitarna zorganizowała trzy formy pomocy.
  - do 30 kwietnia 2010 r. można wysłać SMS o treści Haiti na numer 74505. (Koszt SMS-a to 4 zł plus VAT - w sieciach: Orange, Plus, Era, Play, Sami Swoi, Hayah)
  - można też dzwonić na numer 0704 307 400 w terminie do 30 kwietnia 2010 r. (Koszt jednego połączenia to 3,19 zł plus VAT - Telefon Pomoc dla Haiti w sieci Orange.)
  - konto bankowe Polskiej Akcji Humanitarnej: 59 1060 0076 0000 3310 0016 9892
(00-031 Warszawa, ul. Szpitalna 5 lok. 3)
  - strona www.podarnik.pl    
 
www.tvn24.pl

 

 

 


<< wróć

© Efka - Wydawnictwa Szkolne, Felicja Kalinowska 1991-2008  |  nota prawna Projekt: Olga Hausmann | Wykonanie DIGITAL MEDIA PIŁA
Analiza oglądalności witryny